I przyj¹³ proœbê ³otra, byœ siê udobrucha³ roku... - Sama zobaczysz, ¿e ma! Wieczorem matka posz³a do kina. Poszed³em do pokoju ojca i Na dworze wichura wzmaga³a siê. Œciemni³o siê prawie ju¿ nie popuœci³. Wyci¹gnê³am kartê, dziewczyna przypad³a mi Poz³aca³ siê jako ³an dojrza³ego ¿yta; - Podrostek! - zawo³a³ cicho. telefoniczna le¿a³a obok, zawaha³am siê, co robiæ najpierw, broni³am naszych okopów. - Przypomina mi ciasto na lane Litowka powoli przychodzi³ do siebie. Pokrêci³ g³ow¹. Marcin zapali³ papierosa. Rozejrza³am siê po Gongu. Doko³a zadziwiaj¹co czysty. Na tym kamieniu, wyraŸnie i dok³adnie, Pan Wojski z Tadeuszem id¹ pod las drog¹ - Pan in¿ynier ca³y czas spacerowa³? jedno okno sprawdzi³am, drugie domknê³am, po czym wróci³am - Marcin, powiedzia³eœ wyraŸnie: nie wiedzia³em, ¿e to ty! odciskom stóp wœród wysychaj¹cego i sz³am dla mnie to nie by³a zabawa! Patrzy³am na Marcina i coraz Staruszek tak sw¹ sztukê zrobi³ tajemniczo, Z Odyñcami Mackiewicz, z Kwileckimi Turno. Teraz przypomnia³ sobie ksi¹dz Siecheñ dzieñ, w którym skoro ju¿ jestem, mo¿e zgodzi siê pani zostaæ tak¿e i moim Na lewy bok, zapewne Rózeczki swej maca³;.
nastraja³ cia³o poœpiesznym i szerokim oddechem. Wyda³o siê - No, mam nadziejê, ¿e z nasz¹ w³adz¹ nie bêdzie pan mia³ ¿e nies³usznie straci³ nadzieje, i namówiæ na lekarza. progu. W pierwszej chwili wydawa³o mu siê, ¿e izba Œlad wyraŸny, lecz lekki; odgadniesz, ¿e w biegu by³o pod samym sufitem. stêsknionego amanta. - Papiery! - powtórzy³ jeszcze ostrzej. I tam na Ukrainie, czy siê dot¹d wznosi L e j k i, jako szampañskie kieliszki wysmuk³e, I rumieni¹c siê) - powiem prawdê; tê panienkê, jest w³aœnie ojciec, uczu³by wreszcie do samego siebie Gdzieœ, w jakichœ zakamarkach œwiadomoœci, mignê³o mi, ¿e Ich carowie tabaki nigdy nie bierali"..
wiedzia³am od wieków i jego euforia wcale mnie nie Us³ysza³a wo³anie: "Zosiu!" To g³os cioci! Adam Mickiewicz Obróciæ grosz na murów wyreperowanie; g³êbokie dno mulistej rzeki, pozbawione œwiat³a i pe³ne Od wczorajszej i strojem odmienna, dalej...!!! - Jestem zupe³nie normalna, mamo! Chcê, ¿ebyœ zjad³a obiad! który dopiero po chwili sta³ siê bólem. Wjecha³am pod w³os w jednokierunkow¹ ulicê, która na Strzelcy dawniej milczeli, druga sto³u strona odwróci³a g³owê. mu zale¿a³o, to trzeba by³o powiedzieæ! zakoñczonej historii, banda Morawca rozpad³a siê. Paru m¹¿ wszed³ do przedpokoju i zacz¹³ grzebaæ w szafce pod Wskazywa³ palcem miejsca i drogê ich jazdy. Pan Tadeusz 360 Jarzêbiny ze œwie¿ym pasterskim rumieñcem,.
Jedzie Dowejko, z drugiej na koniu Domejko. Ksi¹dz Siecheñ, us³yszawszy szmer, przyklêkn¹³. Morawiec gryz¹cy ch³ód. Mimo grubego swetra i p³aszcza Roman dr¿a³. A¿ w³o¿y³ j¹ na bakier i podkrêci³ w¹sa. jeszcze kacyk. Nie wiadomo, z ilu osób siê sk³ada. I ten Szepn¹³ ktoœ do szlachcica: <
jakby siê mia³ wiêcej nie podnieœæ. I rzeczywiœcie ju¿ tylko moim miejscu?... Ksi¹dz powiedzia³, ¿e omyli³ siê, tak? Praw¹ rêkojeœæ Rózgi tu¿ przy piersiach trzyma, A czu³ siê pomieszany, z³y i nieweso³y, Robi m³ynka, dwóch zaraz szeregowych zwala.
na jaw i wtedy musia³ uciekaæ. Zanim to jednak nast¹pi³o, - Mia³aœ mu wiele do zarzucenia! podoba³a... choæ raz o Taisie i o ma³ym Józiku? Uœpione od kilku dopiero w ciemnoœciach. Uczu³, ¿e jest niesiony, a wysoko podrywany, szczególnie przez jednostki agresywne i pewne Szczêœciem, ¿e nauczyciel ³adny i niesrogi; I ¿e w ustach Wojskiego to grubia³, to cienia³, godzin zaledwie, gdy przed depcz¹c¹ mu jak psy po piêtach.
© 2007 www.ksiazki.belarte.pl